gdybyś jutro miał nadejść
zachowywał bym się jak
dymitr karamazow
bez zahamowań
wydał bym ostatnie pieniądze
na alkohol
narkotyki
i prostytutki
zimne powietrze nocy
samo wciska mi się do ust
i cieszę się zmarzniętymi dłońmi
nie zakładam czapki
i bez butów biegam po zamarzniętej ziemi
za krasnalami i wróżkami
wyznaje miłość wszystkim dziwkom świata
gdybyś miał jutro nadejść
ale nie nadejdziesz
więc próbuje ocalić swoje życie.
poniedziałek, 9 października 2017
sobota, 7 października 2017
Ciężko rodzić się zimą
ciężko rodzić się zimą
nawet jeżeli zimy na bliskim zachodzie
są bardziej dotkliwe
to tutaj w stajni też nie jest przyjemnie
nawet chóry anielskie nie śpiewają
bo nikt nie uszył im szalików
a boją się o swoje gardła
nie chcą ich przeziębić
możliwe że którejś zimy tu na wschodzie
spadł śnieg i pasterze pochowali się po ciepłych chałupach
grzejąc dłonie przy domowych ogniskach
i nie mieli czasu ani ochoty
wypatrywać narodzin jednego z wielu dzieci
ciężko rodzić się w świecie
gdy od dawna panuje zima
i nie widać jej zakończenia
tylko słońce rodzi się na nowo
i wyciąga swe smukłe ramiona
aby pochwycić swoich wyznawców
i ich błogosławić
a zimy na bliskim zachodzie i wschodzie
są długie
męczące
szare i brudne
ludzie przez to cierpią na depresję
wtedy strzelają do innych i czasem do siebie
nawet jeżeli zimy na bliskim zachodzie
są bardziej dotkliwe
to tutaj w stajni też nie jest przyjemnie
nawet chóry anielskie nie śpiewają
bo nikt nie uszył im szalików
a boją się o swoje gardła
nie chcą ich przeziębić
możliwe że którejś zimy tu na wschodzie
spadł śnieg i pasterze pochowali się po ciepłych chałupach
grzejąc dłonie przy domowych ogniskach
i nie mieli czasu ani ochoty
wypatrywać narodzin jednego z wielu dzieci
ciężko rodzić się w świecie
gdy od dawna panuje zima
i nie widać jej zakończenia
tylko słońce rodzi się na nowo
i wyciąga swe smukłe ramiona
aby pochwycić swoich wyznawców
i ich błogosławić
a zimy na bliskim zachodzie i wschodzie
są długie
męczące
szare i brudne
ludzie przez to cierpią na depresję
wtedy strzelają do innych i czasem do siebie
środa, 27 września 2017
Miałem być muzyką graną z serca
miałem być muzyką graną z serca
a jestem ciszą
miałem być potrawą smaczną i pożywną
a jestem jałowym kęsem czerstwego chleba
miałem być winem w bukłaku
pełnym osadu
a jestem łykiem ciepłej brudnej wody
miałem jechać do niniwy
pełen nadziei i odwagi
mówić o wyroku
a płynę statkiem z jaffy
i rzuca mną wicher i strach
który zagląda w oczy nie tylko moje
ale też moich towarzyszy
kołysze ich życiem w lewo i prawo
a winny jestem ja
wrzućcie mnie w odmęty mojej winy
w bezmiar mojej bezczynności
w głębię mojego zaniechania
niech brzuch kaszalota spermacetowego
stanie się moim grobem
otchłanią mojej odpowiedzialności
bo miałem być murem obronnym
a zostałem stertą kamieni
błagam aby mnie strawił sok żołądkowy
potwora morskiego
błagam aby mnie nie wypluł po trzech dniach
albo niech wypluje
może gdy stanę się ambrą zyskam na wartości
a jestem ciszą
miałem być potrawą smaczną i pożywną
a jestem jałowym kęsem czerstwego chleba
miałem być winem w bukłaku
pełnym osadu
a jestem łykiem ciepłej brudnej wody
miałem jechać do niniwy
pełen nadziei i odwagi
mówić o wyroku
a płynę statkiem z jaffy
i rzuca mną wicher i strach
który zagląda w oczy nie tylko moje
ale też moich towarzyszy
kołysze ich życiem w lewo i prawo
a winny jestem ja
wrzućcie mnie w odmęty mojej winy
w bezmiar mojej bezczynności
w głębię mojego zaniechania
niech brzuch kaszalota spermacetowego
stanie się moim grobem
otchłanią mojej odpowiedzialności
bo miałem być murem obronnym
a zostałem stertą kamieni
błagam aby mnie strawił sok żołądkowy
potwora morskiego
błagam aby mnie nie wypluł po trzech dniach
albo niech wypluje
może gdy stanę się ambrą zyskam na wartości
czwartek, 21 września 2017
Sto osiemdziesiąt tysięcy
jestem pergaminem
listem pełnym szyderstw
zapisem obcych słów
imion obcych bogów
ich niebyciem
jestem jak pusty namiot
z którego uciekł
tchórzliwy żołnierz
dezerter
błąkający się po nieznanej ziemi
połóż mnie na schodach do świątyni
wezwij anioła
sługę bożego z mieczem w ręku
niech zabije we mnie
sto osiemdziesiąt tysięcy grzechów
a w zamian da mi
piętnaście lat bycia inną osobą
i w tym krótkim czasie
niech się stanie koniec
listem pełnym szyderstw
zapisem obcych słów
imion obcych bogów
ich niebyciem
jestem jak pusty namiot
z którego uciekł
tchórzliwy żołnierz
dezerter
błąkający się po nieznanej ziemi
połóż mnie na schodach do świątyni
wezwij anioła
sługę bożego z mieczem w ręku
niech zabije we mnie
sto osiemdziesiąt tysięcy grzechów
a w zamian da mi
piętnaście lat bycia inną osobą
i w tym krótkim czasie
niech się stanie koniec
wtorek, 29 sierpnia 2017
Kwiaty niezapominajki
stoję bez butów na środku łąki
otacza mnie morze niezapominajek
nachylam się i przyglądam
szukam tej wyjątkowej
jedynej w swoim rodzaju
znajduję kwiat młody
dopiero co wyrosły z nasiona
źdźbło prawie...
... uschnięte
pomimo gęsto pokrywającej
łąkę rosy umarło
a ja wznoszę ręce do nieba i płaczę
wiem że to nic nie znaczy
to chwila
wołam: dlaczego?
a potem sam sobie odpowiadam
przepraszam w myślach
nie wierzę w to co się stało
ale wierzę w twoje spojrzenie
znam odpowiedź
wiem że moja łza nie zbawi tego kwiatka
ale czy kwiaty niezapominajki to rozumieją
otacza mnie morze niezapominajek
nachylam się i przyglądam
szukam tej wyjątkowej
jedynej w swoim rodzaju
znajduję kwiat młody
dopiero co wyrosły z nasiona
źdźbło prawie...
... uschnięte
pomimo gęsto pokrywającej
łąkę rosy umarło
a ja wznoszę ręce do nieba i płaczę
wiem że to nic nie znaczy
to chwila
wołam: dlaczego?
a potem sam sobie odpowiadam
przepraszam w myślach
nie wierzę w to co się stało
ale wierzę w twoje spojrzenie
znam odpowiedź
wiem że moja łza nie zbawi tego kwiatka
ale czy kwiaty niezapominajki to rozumieją
środa, 9 sierpnia 2017
Nie jesteś kwiatem
nie dam się zwieść twoim słowom
mimo że są słodkie jak miód
lepią się i wabią
twoje usta są jak nektar
pochlebstwa które z nich wychodzą
jak ociekające sokiem owoce
ale ja nie jestem pszczołą
a ty nie jesteś kwiatem
mimo że są słodkie jak miód
lepią się i wabią
twoje usta są jak nektar
pochlebstwa które z nich wychodzą
jak ociekające sokiem owoce
ale ja nie jestem pszczołą
a ty nie jesteś kwiatem
środa, 21 czerwca 2017
Dalet
milczę
cisza przeszywa
moją głowę
tęsknie
czekanie jest trudne
gniewam się
nic mi nie wychodzi
dziwię się
jego dłonie
sprawnie działają
Kiedy umrę przypnij mnie do nieba
kiedy umrę przypnij mnie do nieba
jak zdjęcie pinezką do ściany
byłem szalony
więc wiszenie nie sprawi mi kłopotu
tu mnie nie będzie
i tam też nie
tam mnie nie słychać
i tu cisza
więc chociaż w twoim mniemaniu
będę w niebie
a raczej do nieba przypięty
bo i tam moje istnienie
nie ma racji bytu
to tylko dla twojego złamanego serca
syrop na kaszel
placebo
jak zdjęcie pinezką do ściany
byłem szalony
więc wiszenie nie sprawi mi kłopotu
tu mnie nie będzie
i tam też nie
tam mnie nie słychać
i tu cisza
więc chociaż w twoim mniemaniu
będę w niebie
a raczej do nieba przypięty
bo i tam moje istnienie
nie ma racji bytu
to tylko dla twojego złamanego serca
syrop na kaszel
placebo
piątek, 28 kwietnia 2017
Gimel
wędruję trudną trasą
czasem w górę
czasem w dół
czasem w skwarze
a innym razem w mrozie
w przemoczonych butach
wilgotnym ubraniu
ze zmarzniętą twarzą
odmrożonymi stopami
i dłońmi
odczuwając głód i pragnienie
padam wtedy na kolana
wołam o pomoc
i wtedy coś mnie szarpie
podnosi w górę
pcha mnie do przodu
wręcz ciągnie
jest południe
słońce jest coraz wyżej
coraz mocniej świeci
i ja świecę
podniosłeś mnie z kolan
środa, 26 kwietnia 2017
Bet
ufam tylko tobie
bo wiele razy
zawiodłem się na ludziach
niby żyjemy
obok siebie
na ziemi
ale każdy z nas kroczy
inną ścieżką
ja chciałbym iść
tam gdzie dotknę nieba
gdzie moje pragnienie zostanie
zaspokojone
oni nie chcą
iść szlakiem dobroci
serce mówi słowa
niesłyszalne
ty dajesz
to co mi potrzeba
poniedziałek, 24 kwietnia 2017
Alef
uderzyłem pięścią w stół
widząc jak wszystko im wychodzi
pieniądze mają
dzięki nieuczciwości
zwycięstwo w bitwie
dzięki samolubności
przemoc i kłamstwo
stawiają ich na najwyższym
stopniu podium
krzyczę!
po co być uczciwym
kochać ludzi
dzielić dobro...
zawiał wiatr
przyniósł skwarne powietrze
trawę zieloną zmienił w popiół
była młoda, jędrna, pachnąca
przestała istnieć
w mgnieniu oka
sobota, 22 kwietnia 2017
Kocham cię
kocham cię
to takie naiwne słowa
wypowiada je mąż
który zdradza żonę
wychodzi z domu do pracy
całuje kobietę w policzek
i kłamie
mówi że wróci późno
kocham cię
mówi żona do męża
chociaż już dawno
nie widzi w nim osoby
którą można darzyć sympatią
a co dopiero uczuciem innym
niż niechęć
ten gruby, podchmielony
koleś w poplamionej koszuli
bez wzwodu
to tylko mąż
nikt więcej
tak naprawdę
kocham cię
nie znaczy nic
lepiej mówić
miło cię widzieć
czwartek, 20 kwietnia 2017
Złodziej książek
kiedy chodziłem do szkoły
nielubiłem czytać książek
pamiętam że w pustyni i w puszczy
czytałem przerzucając co dziesięć
piętnaście a potem trzydzieści stron
miłość przyszła sama wraz z dostojewskim
i od tego momentu traktuję książki jak trofea
czytam i odkładam na półkę
nigdy nie pożyczam bo wtedy stałbym się złodziejem
nielubiłem czytać książek
pamiętam że w pustyni i w puszczy
czytałem przerzucając co dziesięć
piętnaście a potem trzydzieści stron
miłość przyszła sama wraz z dostojewskim
i od tego momentu traktuję książki jak trofea
czytam i odkładam na półkę
nigdy nie pożyczam bo wtedy stałbym się złodziejem
Migające na niebiesko ekrany
migające na niebiesko ekrany
telewizorów i komputerów
ojcowie, synowie i bracia
pocierający swoje członki
śliniący się na widok aktu
nie wiedzą ile w tym kłamstwa i pudru
narkotyczne zachowania
z jednej i drugiej strony ekranu
ockną się na finiszu
gdy obudzą się żony, matki i siostry
telewizorów i komputerów
ojcowie, synowie i bracia
pocierający swoje członki
śliniący się na widok aktu
nie wiedzą ile w tym kłamstwa i pudru
narkotyczne zachowania
z jednej i drugiej strony ekranu
ockną się na finiszu
gdy obudzą się żony, matki i siostry
wtorek, 21 marca 2017
Zbawca świata
obudziłem sie rano i postanowiłem zbawić świat
włączyłem telewizor, zrobiłem sobie kawę
zjadłem ciepłe śniadanie
jedząc oglądałem poranny program
a tam:ple ple ple
o misiach i innych głupotach
w portfelu nie miałem zbyt dużo pieniędzy
pomyślałem: może starczy na butelę wódki
więc ubrałem się i poszedłem do sklepu ją kupić
po paru wypitych kieliszkach
odłożyłem zbawianie świata do jutra
włączyłem telewizor, zrobiłem sobie kawę
zjadłem ciepłe śniadanie
jedząc oglądałem poranny program
a tam:ple ple ple
o misiach i innych głupotach
w portfelu nie miałem zbyt dużo pieniędzy
pomyślałem: może starczy na butelę wódki
więc ubrałem się i poszedłem do sklepu ją kupić
po paru wypitych kieliszkach
odłożyłem zbawianie świata do jutra
piątek, 10 marca 2017
Anna
![]() |
| Gerbrand van den Eeckhout, Anna przedstawia swego syna Samuela kapłanowi Helemu |
"A gdy tak długo przed Panem się modliła, Heli przypatrywał się jej ustom.
Lecz Anna ledwo szeptała, a tylko wargi jej się poruszały , głosu jej zaś nie było słychać;
toteż Heli miał ją za pijaną."
(1 Samuela 1: 12,13)
błagam w pijanym zwidzie
choć w mojej krwi brakuje etanolu
kołyszę się i szlocham
a oni mają mnie za wariatkę
na kolanach przesuwam się
bliżej ciebie
bliżej świętości
składam świadectwo krwią
z pozdzieranych łokci
zamknąłeś mnie na klucz
ciało moje jest zamkiem
a moje łono ryglem
otwórz mnie a oddam ci
nasiono, kwiat i owoc
w jednym
środa, 1 marca 2017
Drapieżne ptaki
jadę autostradą a2 na zachód
w świebodzinie
tam gdzie stoi gigantyczny chrystus
odbijam na północ
i pędzę w stronę morza
ale zanim tam dojadę
zauważam siedzące
na ogrodzeniach wzdłuż drogi
drapieżne ptaki
czy to są sokoły
czy jastrzębie
nie wiem
nie znam się na zoologii
siedzą na słupkach
i płotach
spoglądają spokojnie
na przejeżdżające
samochody
na co czekają?
może na ofiary wypadków
zlecą się do roztrzaskanych
ciał i będą wyjadać wnętrzności
zwalniam!
w świebodzinie
tam gdzie stoi gigantyczny chrystus
odbijam na północ
i pędzę w stronę morza
ale zanim tam dojadę
zauważam siedzące
na ogrodzeniach wzdłuż drogi
drapieżne ptaki
czy to są sokoły
czy jastrzębie
nie wiem
nie znam się na zoologii
siedzą na słupkach
i płotach
spoglądają spokojnie
na przejeżdżające
samochody
na co czekają?
może na ofiary wypadków
zlecą się do roztrzaskanych
ciał i będą wyjadać wnętrzności
zwalniam!
wtorek, 28 lutego 2017
Żaden ze mnie alpinista
to co mnie wzmacnia
prowadzi mnie też do upadku
idę tą samą drogą w górę
i staczam się w dół po tym
samym trakcie
żaden ze mnie alpinista
z braku tlenu
popadam w euforię
czuję się jak pijany
następnie moje samopoczucie
gwałtownie spada w dół
wręcz stacza się
nie ma drogi na skróty
do jednego celu zmierza
tylko jedna trasa
i niestety jest to
jednocześnie droga w dół
w moim przypadku
kiedy wchodzę
to jednocześnie schodzę
popadam w euforie
i przygnębienie
w tym samym momencie
to co mnie buduje
staje się moją
wewnętrzną ruiną
ten stary głupiec Heraklit
miał rację
płonę i płynę
jednocześnie
prowadzi mnie też do upadku
idę tą samą drogą w górę
i staczam się w dół po tym
samym trakcie
żaden ze mnie alpinista
z braku tlenu
popadam w euforię
czuję się jak pijany
następnie moje samopoczucie
gwałtownie spada w dół
wręcz stacza się
nie ma drogi na skróty
do jednego celu zmierza
tylko jedna trasa
i niestety jest to
jednocześnie droga w dół
w moim przypadku
kiedy wchodzę
to jednocześnie schodzę
popadam w euforie
i przygnębienie
w tym samym momencie
to co mnie buduje
staje się moją
wewnętrzną ruiną
ten stary głupiec Heraklit
miał rację
płonę i płynę
jednocześnie
Subskrybuj:
Posty (Atom)




