środa, 9 sierpnia 2017

Nie jesteś kwiatem

nie dam się zwieść twoim słowom
mimo że są słodkie jak miód 
lepią się i wabią
twoje usta są jak nektar
pochlebstwa które z nich wychodzą 
jak ociekające sokiem owoce
ale ja nie jestem pszczołą
a ty nie jesteś kwiatem

środa, 21 czerwca 2017

Dalet


milczę
cisza przeszywa
moją głowę
tęsknie
czekanie jest trudne
gniewam się
nic mi nie wychodzi
dziwię się
jego dłonie
sprawnie działają

Kiedy umrę przypnij mnie do nieba

kiedy umrę przypnij mnie do nieba
jak zdjęcie pinezką do ściany 
byłem szalony 
więc wiszenie nie sprawi mi kłopotu
tu mnie nie będzie
i tam też nie 
tam mnie nie słychać 
i tu cisza 
więc chociaż w twoim mniemaniu 
będę w niebie 
a raczej do nieba przypięty 
bo i tam moje istnienie 
nie ma racji bytu
to tylko dla twojego złamanego serca
syrop na kaszel
placebo

piątek, 28 kwietnia 2017

Gimel


wędruję trudną trasą
czasem w górę
czasem w dół
czasem w skwarze
a innym razem w mrozie
w przemoczonych butach
wilgotnym ubraniu
ze zmarzniętą twarzą
odmrożonymi stopami
i dłońmi
odczuwając głód i pragnienie
padam wtedy na kolana

wołam o pomoc
i wtedy coś mnie szarpie
podnosi w górę
 pcha mnie do przodu
wręcz ciągnie

jest południe
słońce jest coraz wyżej
coraz mocniej świeci
i ja świecę
podniosłeś mnie z kolan

środa, 26 kwietnia 2017

Bet


ufam tylko tobie
bo wiele razy
zawiodłem się na ludziach
niby żyjemy
obok siebie 
na ziemi
ale każdy z nas kroczy 
inną ścieżką

ja chciałbym iść 
tam gdzie dotknę nieba
gdzie moje pragnienie zostanie
zaspokojone
oni nie chcą 
iść szlakiem dobroci

serce mówi słowa 
niesłyszalne 
ty dajesz
to co mi potrzeba

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Alef



uderzyłem pięścią w stół
widząc jak wszystko im wychodzi
pieniądze mają 
dzięki nieuczciwości
zwycięstwo w bitwie 
dzięki samolubności
przemoc i kłamstwo
stawiają ich na najwyższym 
stopniu podium

krzyczę!
po co być uczciwym
kochać ludzi
dzielić dobro...

zawiał wiatr
przyniósł skwarne powietrze
trawę zieloną zmienił w popiół
była młoda, jędrna, pachnąca
przestała istnieć 
w mgnieniu oka

sobota, 22 kwietnia 2017

Kocham cię

kocham cię 
to takie naiwne słowa
wypowiada je mąż
który zdradza żonę
wychodzi z domu do pracy
całuje kobietę w policzek
i kłamie 
mówi że wróci późno

kocham cię
mówi żona do męża 
chociaż już dawno 
nie widzi w nim osoby
którą można darzyć sympatią 
a co dopiero uczuciem innym 
niż niechęć
ten gruby, podchmielony
koleś w poplamionej koszuli
bez wzwodu 
to tylko mąż
nikt więcej

tak naprawdę
kocham cię 
nie znaczy nic
lepiej mówić
miło cię widzieć 

czwartek, 20 kwietnia 2017

Złodziej książek

kiedy chodziłem do szkoły
nielubiłem czytać książek
pamiętam że w pustyni i w puszczy
czytałem przerzucając co dziesięć
piętnaście a potem trzydzieści stron

miłość przyszła sama wraz z dostojewskim
i od tego momentu traktuję książki jak trofea
czytam i odkładam na półkę
nigdy nie pożyczam bo wtedy stałbym się złodziejem

Mały kawałek chleba

mały kawałek chleba
odciski na dłoniach 
słodki jego smak

Hiena

hiena pożąda mięsa
uśmiecha się
patrzy w twoją stronę

Migające na niebiesko ekrany

migające na niebiesko ekrany
telewizorów i komputerów
ojcowie, synowie i bracia
pocierający swoje członki
śliniący się na widok aktu
nie wiedzą ile w tym kłamstwa i pudru

narkotyczne zachowania
z jednej i drugiej strony ekranu
ockną się na finiszu
gdy obudzą się żony, matki i siostry

wtorek, 21 marca 2017

Zbawca świata

obudziłem sie rano i postanowiłem zbawić świat
włączyłem telewizor, zrobiłem sobie kawę
zjadłem ciepłe śniadanie
jedząc oglądałem poranny program
a tam:ple ple ple
o misiach i innych głupotach

w portfelu nie miałem zbyt dużo pieniędzy
pomyślałem: może starczy na butelę wódki
więc ubrałem się i poszedłem do sklepu ją kupić
po paru wypitych kieliszkach 
odłożyłem zbawianie świata do jutra

piątek, 10 marca 2017

Anna

Gerbrand van den EeckhoutAnna przedstawia swego syna Samuela kapłanowi Helemu 


"A gdy tak długo przed Panem się modliła, Heli przypatrywał się jej ustom. 
Lecz Anna ledwo szeptała, a tylko wargi jej się poruszały , głosu jej zaś nie było słychać;
toteż Heli miał ją za pijaną."
(1 Samuela 1: 12,13)

proszę o nasiono
błagam w pijanym zwidzie
choć w mojej krwi brakuje etanolu
kołyszę się i szlocham
a oni mają mnie za wariatkę

na kolanach przesuwam się
bliżej ciebie
bliżej świętości
składam świadectwo krwią
z pozdzieranych łokci

zamknąłeś mnie na klucz
ciało moje jest zamkiem
a moje łono ryglem
otwórz mnie a oddam ci
nasiono, kwiat i owoc
w jednym

środa, 1 marca 2017

Drapieżne ptaki

jadę autostradą a2 na zachód
w świebodzinie
tam gdzie stoi gigantyczny chrystus
odbijam na północ
i pędzę w stronę morza
ale zanim tam dojadę
zauważam siedzące
na ogrodzeniach wzdłuż drogi
drapieżne ptaki
czy to są sokoły
czy jastrzębie
nie wiem 
nie znam się na zoologii
siedzą na słupkach
i płotach
spoglądają spokojnie
na przejeżdżające
samochody
na co czekają?
może na ofiary wypadków
zlecą się do roztrzaskanych
ciał i będą wyjadać wnętrzności
zwalniam!

wtorek, 28 lutego 2017

Żaden ze mnie alpinista

to co mnie wzmacnia 
prowadzi mnie też do upadku
idę tą samą drogą w górę
i staczam się w dół po tym 
samym trakcie

żaden ze mnie alpinista
z braku tlenu 
popadam w euforię
czuję się jak pijany
następnie moje samopoczucie 
gwałtownie spada w dół
wręcz stacza się

nie ma drogi na skróty
do jednego celu zmierza 
tylko jedna trasa
i niestety jest to 
jednocześnie droga w dół

w moim przypadku
kiedy wchodzę
to jednocześnie schodzę
popadam w euforie 
i przygnębienie
w tym samym momencie
to co mnie buduje 
staje się moją
wewnętrzną ruiną

ten stary głupiec Heraklit 
miał rację
płonę i płynę 
jednocześnie

czwartek, 23 lutego 2017

Nie lubię filozofów

nie lubię filozofów
zawsze kojarzyli mi się
z leniami żyjącymi
na koszt innych
z nudów wymyślali
nikomu niepotrzebne teorie
pili dużo wina
lub nie pili go wcale
a nie wiadomo co jest gorsze

i niby rozmyślali
i w tym swoim zamyśleniu
zdefiniowali
sposób myślenia milionów ludzi
którzy bezmyślnie powtarzają
ich teorie
szczycąc się tym
że sami nic nie wymyślili

zadaję sobie pytanie
czego mogę się nauczyć
od takiego samego głupca jak ja?

odpowiadam
jeżeli nie wyciągnę wniosków ze
swoich błędów
na nic mi ich filozofie

piątek, 17 lutego 2017

Wypijmy kawę

usiądźmy na kanapie
odprężmy się
rozluźnijmy napięte mięśnie
załóżmy dłonie za głowę
i przymrużmy oczy
z uśmiechem na ustach

wypijmy kawę
aromatyczny nektar ostatniej chwili
nim odejdziesz na zawsze 
porozmawiajmy beztrosko 
o naszej młodości
o naszych marzeniach
i planach
których nigdy nie spełniliśmy

odjedziesz pociągiem donikąd 
i już nigdy się nie zobaczymy
ty tego nie wiesz i ja też nie
ale moment gdy piliśmy kawę
ten ostatni raz 
zostanie na zawsze plamką
na mym oku
zapisaną na elektronicznym impulsie

środa, 15 lutego 2017

Zimowe ogrody

słońce zagląda coraz częściej 
do mojego domu
ogrzewa zimne powietrze 
rozbłyskuje na ścianie
sprawia że na moment 
zagościł tutaj twój uśmiech
twoje oczy zaświeciły się płomiennie
rozjaśniało moje oblicze
gdy usłyszałem twój głos

i co z tego
cały czas stoję w zimnym ogrodzie
zasypany świeżym śniegiem
a spod puchowej pokrywy 
nieufnie spoglądają aniołki 
i Jezus marznie na wietrze  

wtorek, 14 lutego 2017

Gdynia

gdynia nie jest już taka sama
jest jakaś pusta i obca
zimna w dotyku i wrogo nastawiona
rozżalona i samolubna

tak bardzo kochałem to miasto
tak bardzo za nim tęskniłem 
za gdynią
za miłością do nieznanych dziewcząt
ciekawością tego co zakazane
młodością kąpiącą się w letnim słońcu
a teraz czuje nienawiść

gdynia jest taka pusta i obca
zimna w dotyku 
bestialsko głodna wspomnień
i twojego kroku na chodniku

spotkajmy się przy niebieskiej fontannie...
... nie przyszedłeś...
...już nigdy nie przyjdziesz...
zostały mi tylko stare fotografie 

sobota, 11 lutego 2017

Nienawidzę zimy

nienawidzę zimy
ciepłych skarpet
szalika drapiącego skórę
czapki czochrającej włosy 
bielizny termoaktywnej spinającej
ciasno mięśnie
nienawidzę wysokich butów
które trzeba sznurować za każdym razem 
gdy się je zakłada
nienawidzę śniegu i dodatnich temperatur 
które zamieniają biały puch w błoto 
nienawidzę tego tak jak nienawidzę lodu 
chłodnego wiatru
krótkich dni
wysokiego zużycia prądu 
wyczerpanych akumulatorów
skrobania szyb w aucie
co rano bo nie mam garażu 
palenia w piecu 
kupowania węgla
i noszenia go do piwnicy
wynoszenia popiołu z pieca 
czyszczenia komina 
to wszystko i jeszcze więcej 
sprowadza się do jednego 
nienawidzę zimy

piątek, 10 lutego 2017

Dłoń

nie wiem skąd się tutaj wzięłaś
przecież nikt nie ma kluczy 
do mojego mieszkania
tylko moja matka
nie wiem po co tu przyszłaś 
rozebrałaś się do naga
i usiadłaś obok mnie
twoje elektryczne ciało 
przyprawia mnie o drżenie 
wywołuje we mnie lęk i panikę
trzęsę się ze strachu

dlaczego jesteś tak blisko
i dlaczego siedzisz na tej lampie
dlaczego próbujesz złapać mnie
za dłoń i wyciągnąć z mieszkania
boję się
wołam: ojcze ratuj
trzęsę się ze strachu 
wiedząc że pomoc nie nadejdzie

jak dostałeś się do mojego mieszkania
przecież tylko nasza matka
ma do niego klucze
dlaczego siedzisz obok mnie na kanapie
i dlaczego trzymasz mnie za dłoń
nie mów nic
nie tłumacz się z tej jednej łzy na twoim
policzku
trzęsę się ze strachu na myśl że jej nie ma

dlaczego przychodzicie do mnie w nocy
gdy głęboko śnię i marzę o miłości
i wybaczeniu
przez sen wołam: tato ratuj
trzęsę się ze strachu bo gdy się obudzę
nikt nie będzie mnie trzymał za dłoń.

czwartek, 9 lutego 2017

Niebieskie dżinsy

nigdy bym nie przypuszczał
że zwykłe niebieskie dżinsy
staną się dla niektórych 
wyznacznikiem społecznego statusu 

noszą wysoko podciągnięte bluzki
aby było widać że wydali 
na swoje spodnie naprawdę dużo pieniędzy

na metce widnieje logo
tak jak kowboj na dzikim zachodzie 
znakował bydlęta
tak oni zostali oznakowani
przez wielkie koncerny

kawałek materiału zabarwionego 
na niebiesko i czują się naprawdę dobrze
czują się półbogami 

nie zakładają paska 
żeby nie zakrywać swojego statusu
ciekawe jest jednak to 
że parę tysięcy
kilometrów stąd 
na zachód albo wschód 
w zależności w jakiej galerii 
kupili swoje spodnie 
ten sam kawałek materiału
 noszony na dupie
staje się piętnem

poniedziałek, 6 lutego 2017

Lubię pić zieloną herbatę

lubię pić zieloną herbatę
taką dobrze zaparzoną
w siedemdziesięciu pięciu
stopniach celsjusza
przez trzy minuty
czasem osłodzoną
cukrem trzcinowym
czasem z miodem i cytryną
a innym razem gorzką

lubię ją parzyć
w małym dzbaneczku
i nalewać do małych filiżanek

jest jednak pewien problem
zielona herbata
nie smakuje po alkoholu
natomiast alkohol nie zmienia smaku
po zielonej herbacie
i dlatego rzadko ją pijam

sobota, 4 lutego 2017

Co mnie obchodzi mój pierwszy oddech

co mnie obchodzi 
mój pierwszy oddech
minęło trzydzieści parę lat
od tego epizodu
i tylko moja matka czasem
w styczniowy dzień 
wspomina jak zacząłem wrzeszczeć

nie wiem nawet 
jaka wtedy była pogoda 
czy to była prawdziwa 
mroźna zima
czy ciepła i pełna błota
wiem na pewno że 
komunistyczna
odgaduję to po dacie

czy mój ojciec 
ze szczęścia poszedł 
napić się wódki z kolegami?
czy można było ją wtedy kupić?
a może rodzice płakali
i martwili się 
bo przecież nie było tak pięknie
jak powinno być gdy rodzi się dziecko
nie trafiłem dziesiątki w skali apgar

ale gdy zrobiło się bezpiecznie 
i wydostałem się z inkubatora
to wszyscy poszli się napić 
i tak do dzisiaj pijemy

czwartek, 2 lutego 2017

Nigdy nie napisałem wiersza

nigdy nie napisałem wiersza
to co teraz czytasz to 
gówno
śmieć
szmata
odpad
pozostałość po analizie słów
i po odpowiednim ich ułożeniu
chociaż pewnie efekt jest 
fatalny
niestylistyczny
niezgodny
z zasadami języka
jakiegokolwiek języka

nienawidzę swojej pracy
nie przeszkadza mi to że jest 
nudna i monotonna i że cały czas stoję
w tym samym miejscu i gapię się 
w jeden punkt
przeszkadza mi w niej to że 
wtedy układam w głowie
najlepsze wiersze
snują się po mózgu jeden po drugim

robię wtedy najgorszą rzecz pod słońcem
wracam do domu 
próbuje zapisać to co urodziło się w myślach
jeszcze nigdy nie napisałem żadnego wiersza


wtorek, 17 stycznia 2017

Rozstanie

rozstanie
to jedno słowo
nie przechodzi nam przez gardło
serce chce je powiedzieć lecz grzęźnie
w tej trudnej miłości
 „my” spadamy na dno
potem "ty" wybiegasz zbudowana z zazdrości

te ostatnie pocałunki już nie należą do nas
obce usta
obce dłonie
ty bierzesz zdjęcia
ja zabieram ramki
dzielimy to co „nasze” na „moje” i „twoje”

spakowaną torbę mam
z marzeń i rozkoszy
z nieprzespanych nocy
z miłości podupadłej
buduję swój dom
stawiam swój chwiejny namiot
stawiam go na mieliźnie
rozstanie

sobota, 7 stycznia 2017

W piątek

przechodziłem kiedyś w markecie
obok lodówek z nabiałem
i jeden chłopak zapytał się swojej ukochanej
czy na obiad zjedzą kotlety

w piątek?
z oburzeniem krzyknęła dziewczyna
a ja podniosłem głowę spoglądając z zaciekawieniem
na zakłopotanego gościa
i parsknąłem śmiechem
okazując w ten sposób
niepoprawny w naszym kraju 
brak szacunku do zasad i zwyczajów 
całe zdarzenie trwało jakieś pięć sekund
i w tym czasie parka zniknęła
w tłumie ludzi kupujących 
to co potrzebują najbardziej
a najbardziej potrzebują
wódki i mięsa


kupiłem kotlety
przyjechałem do domu
usmażyłem
zjadłem 
w zaciszu czterech ścian
tak aby nikt nie widział

dziewczyna z chłopakiem pojechali
w tym czasie do McDonalda 
i zjedli kanapkę z mięsem 
w piątek

Amerykański sen

miały być sceny pełne świateł
łoskot muzyki ciężkiej 
wwiercającej się w uszy
miały być teksty piosenek
stające się hitami z dnia na dzień
ramoneski i buty podkute
ćwieki, kolczyki, tatuaże
miały być dziewczyny 
alkohol, narkotyki
demolowanie hotelowych pokoi 
i telewizory wylatujące przez okno
to miał być nasz amerykański sen
sen dziecka rock'n'rola 
bunt wobec rodziców
ucieczka z domu
lot w jedną stronę
stara gitara i nowa gitara

amerykański sen spełnił się
tylko w jednym szczególe
było dużo wódki
lecz grób w Polsce

piątek, 6 stycznia 2017

Oranżada i Pepsi Cola

pamiętasz jak w gorące dni
pijaliśmy oranżadę w woreczkach?
przez słomkę wciągaliśmy słodki
smak landrynek i lata
a beztroska dziecięca naiwność
podpowiadała nam że te smaki
pozostaną na zawsze
i będziemy mogli pod budką
z napojami spędzić całe życie

pamiętasz Pepsi Colę w puszkach?
słodki smak lata i wakacji
nie myślę o zapachu trawy
na skoszonej łące ale o cukrowym
przesłodzonym smaku Pepsi Coli
i o puszkach które zimą
gromadziły się na szafach
puste trofea po minionym lecie

pamiętasz kwaśny smak piwa...
ostry smak wódki...
żubrówki, ginu, whiskey...
dym papierosów...
marihuany...
...to było zimą

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Późna noc / Late night

późna noc
zapach morza
daleko w ląd zatopiony
---------------------------------------------------------------------------------
late night
the smell of the sea
far away in the land sunk

poniedziałek, 28 listopada 2016

Jestem głodny / I'm hungry

jestem głodny
nie mogę zasnąć
ale przynajmniej nie śpię spokojnie...
---------------------------------------------------------------------------------
i'm hungry
i can not fall asleep
but at least I do not sleep peacefully ...

poniedziałek, 21 listopada 2016

Najczarniejsza noc / Blackest night

najczarniejsza noc to taka
kiedy biegnę jak wilk 
na wzgórze i wyję do księżyca
chcę być bliżej ciebie

pysk wystawiam 
do promieni srebrnej tarczy
głośno skomlę
warczę
chcę być panem twojego ciała
---------------------------------------------------------------------------------

blackest night is one
when I run like a wolf
on a hill and howling at the moon
I want to be closer to you

I issue a muzzle
a radiation shield silver
loud whining
growl
I want to be the master of your body

niedziela, 20 listopada 2016

Ostatnia podróż / Last journey

wybieram się w podróż
spakowałem już plecak
i niewielką torbę
zapełniłem je
niespełnionymi marzeniami
pretensjami, żalem i bezwstydem
leżeniem na zimnej ulicy
i rozczarowaniem
wyjeżdżam...
... nie wiem czy wrócę
ale chyba nic mnie już tu nie trzyma

czas ruszyć w drogę
daleka podróż przede mną
trzeba zatrzymać serce
wygasić płuca
wydać ostatni oddech
wstrzyknąć w powietrze pokoju
ostatni dwutlenek węgla

ruszam w podróż
w ostatnim garniturze i mokasynach
bez zbędnych ciężarów

---------------------------------------------------------------------------------

I am going on a journey
already I packed my backpack
and a small bag
to clog them
unfulfilled dreams
pretensions, regret and shamelessness
lying down on the cold street
and disappointment
I am leaving...
... I do not know if I will return
but probably nothing I have here does not hold

time to hit the road
a long journey in front of me
you have to stop the heart
extinguish the lungs
spend the last breath
inject into the air room
Last carbon dioxide

I'm on my journey
in the last suit and loafers
without unnecessary burdens

sobota, 13 lutego 2016

Strzał / Shot

ostatni twój pocałunek i oddech 
oddaje Bogu
i będziesz miał w końcu spokój
ledwo widoczne skinienie głowy
wiem kochany jesteś gotowy
strzał!

po co czekać długie godziny na ból
sama świadomość że nadejdzie 
jest nie do wytrzymania
po co błagać o wytchnienie
które będzie trwało dziesięć minut

nasza miłość jest wieczna
nasz ostatni uśmiech zbyt blady
a muśnięcie dłoni zbyt delikatne

gdy ciebie już nie będzie przy mnie
przynajmniej cieleśnie
oddam się aniołom 
upadłym matkom i ich dzieciom 
poświęcę resztki swojego życia
strzępy istnienia na zagranie 
ostatniej roli
nim padnie... wybawienie...
...strzał 
---------------------------------------------------------------------------------

last kiss and your breath
God gives
and you will have peace at last
barely visible nod
I loved you ready
shot!

Why wait long hours for pain
just knowing that there will come
It is unbearable
after which beg for a reprieve
which it will take ten minutes

Our love is eternal
Our last smile too pale
a brush of the hand too fragile

when you no longer be with me
at least physically
I will give to the angels
fallen mothers and their children
devote his life remains
shreds of existence on the play
last role
It will fall ... redemption ...
...shot

środa, 13 stycznia 2016

W starym kinie

w starym kinie
takim z małym ekranem
dziurawymi fotelami
w towarzystwie  
gum podklejonych pod siedzenie
siedzimy 
ja i ty
wpatrujemy się w obrazy
ruchome wyznania i westchnienia
ona kocha jego
on ją zdradza

trzymam cię za dłoń
łzy same spływają nam po policzkach 
zapominamy jacy jesteśmy
starzy jak to kino

Aleja jesionów

przechadzam się aleją 
na której rosną gęsto jesiony
czuję wplątujący się w moje włosy
wiatr młodości

bujne czupryny 
dziewcząt lśnią w słońcu
ciała prężą się gotowe do skoku
moje ciało kona

jędrne piersi
smukłe ramiona
biodra co nosić będą
młodość przez krótki czas
a ja pomarszczony i stary

sobota, 14 listopada 2015

Właśnie wyszedłem z knajpy

właśnie wyszedłem z knajpy
jadłem bardzo drogie
w moim odczuciu sushi 

to miał być wspólny wieczór
z moją żoną 
pierwszy od kilku lat
od urodzenia drugiego dziecka 

najpierw byliśmy w kawiarni
potem na marnej sztuce
na którą bilety kosztowały fortunę
teraz wracamy z knajpy
jedliśmy bardzo drogie sushi

stoję na wprost okna
olbrzymiego okna
do bardzo drogiej knajpy
droższej od knajpy 
w której serwują sushi

widzę ludzi
bardzo bogatych ludzi
taki wielkomiejski
nowobogacki tryb życia
jedzą małe dania
na wielkich talerzach 
spoglądają pogardliwie 
na tych za oknem 
popijając obrzydliwe
obrzydliwie drogie wina

kilka godzin temu 
zapierałem się i mówiłem
pieniądze nic nie znaczą
śmiałem się z gościa 
który chciał przyjść do pracy
w niedzielę
a teraz okazuje się 
że jestem nagi
król jest nagi

jutro kupię nową kanapę

czwartek, 12 listopada 2015

Dziś wziąłem rozwód

dziś wziąłem rozwód
bolało jak diabli
szczególnie że mam 
niespotykany w mojej rodzinie
szacunek do książek
otaczam je kultem

mam to trochę po matce
ale ona lubi pożyczać książki od innych
ja tego nie cierpię

nie uznaje obcej książki 
na swoim regale
chyba że już nigdy nie wróci
do właściciela

więc wziąłem rozwód
pierwszy raz w życiu 
wyrzuciłem książkę 
do śmieci

to było straszne
ale konieczne

niedziela, 8 listopada 2015

Zwiadowcy codzienności

w moim mieście jest park
taki mały
schowany we mgle
jest tam ciemna alejka
po której przechadzają się
starsze panie i zgarbione postacie
a zza drzew wychylają się oczy
wścibskich bab
zwiadowców codzienności

krzewy tam rosną gęsto
jeden przy drugim
a w nich chowają się
mali chłopcy
popalający po kryjomu 
papierosy i popijający piwo
a czasem coś mocniejszego

słychać między krzewami 
szyderczy śmiech
to śmiech czasu młodości
legendy
przeszłość

sobota, 7 listopada 2015

Wielbiciel

dlaczego się mnie boisz?
przecież jestem twoim wielbicielem
uwielbiam twój zapach
czyste mięso
dobrze przyprawiona
będziesz smakowała
nieludzko

dlaczego twój oddech 
jest taki szybki?
strach i podniecenie
jest jak 
pieprz i sól
jestem wielbicielem
twojego ciała
smażone
gotowane 
pieczone

zanim cię wypuszczę
chcę z ciebie zlizać
cały twój strach
jestem wielbicielem
twojego strachu
jest jak przyprawa
do twojego ciała

środa, 4 listopada 2015

Ekron

odpędzam natrętną muchę
która usiadła mi na dłoni
uczyniła sobie miasto 
z mojej skóry
pokaleczonych palców
obgryzionych paznokci
uderzam ją drugą dłonią
nie pozwalam
złożyć jajeczek
w ciepłym krwistym mózgu
wykluć się w żółtym oku

będzie mogła zasiąść
na tronie
dopiero gdy stanę się
piszczelami i czaszką

wtorek, 27 października 2015

Coraz ciemniej

ktoś wymyślił 
cieniutkie włókno
rozświetlające 
szklaną bańkę
ale i tak jest ciemno

ktoś ogień niesie
niby nadzieję
otuchy promyk

w ciemnościach świata
i tak gaśnie
zatraca się w bezmiarze 
zła

egipska ciemność
dziesiąta plaga
jest przecież 
coraz ciemniej
i ciemniej
czeka nas tylko 
śmierć pierworodnych.


poniedziałek, 26 października 2015

Rozkaz

to tylko jeden strzał
a huk brzmi jak rozkaz
do boju
jeden trup 
dwa trupy
co za różnica
niech zginą całe miliony

rusza stalowa armia

do przodu
bez obaw
bez ciała
bez krwi
bez uczuć
jedyne co żyje to serce
ciało
krew 
strach

serce pompuje krew

uszy słyszą
nogi odmawiają posłuszeństwa
do przodu
do boju
serce:
ani kroku dalej
stoimy jak oniemiali
za chwilę biegniemy i padamy martwi.

niedziela, 25 października 2015

Dotyk

czerwonoskóry
utworzony z gleby
napełniony życiem
dotknięty palcem Boga
po co ci była chęć
poznania zła i dobra
czy byłeś ciekawy?
pomyślałeś: 
jak to jest umrzeć?
czy byłeś zachłanny?
chcę wiedzieć wszystko o wszystkich.

dźwignia twojej śmierci
umarła przed tobą
podała ci owoc 
pokryty jej własnym jadem
ona umarła 
ty też musisz
głupcze
gdybyś był wdzięczny
za dotyk!

Oświecenie

zasłońmy mu oczy
niech okryje go ciemność
aby się urodzić musi umrzeć
aby zobaczyć musi oślepnąć

wyrzeźbmy go w skale
ulepmy z gliny
niech dymy ofiarne
zasłonią jego stare oblicze

musi żyć
niech anioł światłości
zakryje prawdę
przed narodzonym na nowo